sobota, 1 lutego 2014

W jej oczach nie widział łez. Ale tkwił w nich pewien rodzaj smutku i bezsilności. A on bardzo dobrze znał te uczucia. "Nie mam po co żyć". To było dokładnie to. Odezwał się jako pierwszy, nie pozwalając jej powiedzieć w sumie niczego. Jego spokojny głos wędrował powoli do jej uszu i odbijał się w jej niebieskich tęczówkach. '- Jeżeli nie masz po co żyć, to żyj dla mnie' - mruknął. Jej źrenice gwałtownie się rozszerzyły. '- A w zamian ja będę żył dla ciebie. Taki obustronny układ. Pasuje?' Uśmiechnęła się, a dla niego jej uśmiech był jak motyl, który sam z siebie przysiadł na jego dłoni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz